poniedziałek, 17 grudnia 2007
Negocjacje zakończone, przełomu brak.
Wielka konferencja klimatyczna na Bali zakończyła się dopiero w sobotę, ponad dobę później niż planowano. Niestety jej wynik jest słaby – zamiast przełomowych decyzji, których domagał się świat, doczekaliśmy się jedynie ogólnikowej mapy drogowej. Czy zaprowadzi nas do celu na czas? Będzie to trudne, skoro nie udało się uzgodnić najważniejszego - o ile kraje uprzemysłowione muszą zmniejszyć swoje emisje. A to jest podstawa, jeśli mamy zatrzymać niebezpieczne zmiany klimatu! Bush może sobie pogratulować, to właśnie jego negocjatorzy skutecznie zablokowali przyjęcie mocnego porozumienia, bez skrupułów wykorzystując to, że wszystkie decyzje musiały zapadać w drodze konsensu. Pewną pociechą jest to, że pod sam koniec negocjacji Stany Zjednoczone, zbesztane i ośmieszone przez kraje rozwijające się oraz przyparte do muru przez Unię Europejska, zgodziły się w końcu (po pięciu godzinach impasu!) na niewielkie ustępstwo. Dzięki temu zapis o pomocy dla tych krajów zyskał mocniejsze brzmienie. To były ciężkie dwa tygodnie, ale cieszę się, że mogłam być częścią tej historii! Ostatni dzień, kiedy do końca nie było wiadomo czy konferencja w ogóle zakończy się jakimikolwiek decyzjami, był dla mnie mocnym przeżyciem. Nigdy nie zapomnę łez Yvo de Boera, szefa Sekretariatu Konwencji Klimatycznej, który po brutalnej interwencji Chin (odnośnie błędu proceduralnego), nie wytrzymał napięcia i rozpłakał się na oczach wszystkich. Reakcji tysięcy ludzi, którzy poruszeni tym zgotowali mu owację na stojąco. Odgłosu młotka, którego uderzenia wyznaczały przyjęcie kolejnych decyzji. Kolejnych oklasków. Wreszcie ulgi na twarzy przewodniczącego konferencji, kiedy ogłaszał zakończenie negocjacji... Na koniec trochę optymizmu. Bill Hare, klimatolog Greenpeace powiedział: Mówili, że nie będzie Protokołu z Kioto – został podpisany, mówili, że nie zostanie ratyfikowany – wszedł niedawno w życie , mówili że nie będzie Mandatu Balijskiego z terminem do 2009 roku – został przyjęty! Działania przeciw zmianom klimatu są nie do powstrzymania!
czwartek, 13 grudnia 2007
Ostatnie odliczanie
To moja przedostatnia noc w centrum konferencyjnym na Bali. Siedzę przy sali Orchid, gdzie odbywają się nieformalne negocjacje nad ostatecznym porozumieniem – jaką pomoc dostaną kraje rozwijające się na rozwój czystych technologii i dostosowanie się do nieuchronnych zmian klimatu. W hotelu obok ministrowie debatują, czy zmniejszyć emisje o 25-40% do 2020, czy też rozjechać się do domu bez żadnych wyników. Została nam doba na zakończenie tych rozmów, mamy nadzieję że rządy się zmobilizują i ustalą konkrety, żeby uratować klimat! Wczoraj minister Nowicki potwierdził oficjalnie, że to Polska będzie gospodarzem następnej konferencji klimatycznej. W przemówieniu były liczby – minister wyraził nadzieję, że zaraz po Bali zaczną się konkretne działania, które doprowadzą do zatrzymania wzrostu emisji do 2020 roku i redukcji emisji o połowę do połowy wieku – „aby przywrócić równowagę atmosferze ziemskiej i zatrzymać zagrożenie dla cywilizacji ludzkiej i bioróżnorodności”. Tylko żeby tak się stało, świat tu musi przyjąć mocny Mandat Balijski. Im słabszy wynik tej konferencji, tym więcej pracy spadnie na Poznań i tym większe ryzyko, że nie zdążymy z przyjęciem nowego porozumienia na czas, czyli do 2009 roku. Skoro już jesteśmy przy przemówieniach, nie mogę nie wspomnieć o Al. Gorze, który przyjechał dziś na Bali i wezwał rządy do ratowania planety. Godzinnego przemówienia słuchało kilka tysięcy ludzi, ci którzy się nie zmieścili w sali, kłębili się przed telewizorami rozrzuconymi po całym centrum konferencyjnym. Zakończył optymistycznie – wszystkiego czego nam trzeba, żeby tu się dogadać to woli politycznej, a ta jest odnawialnym źródłem energii. I wg mnie tak samo jak odnawialnych źródeł energii, należy zacząć jej wreszcie używać!
Prezydent Poznania na Rainbow Warrior

Wczoraj w gorący poranek udaliśmy się z prezydentem Poznania panem Grobelnym na najsłynniejszy z floty Greenpeace statek Rainbow Warrior. W drodze do portu rozmawialiśmy o planach miasta na przygotowanie konferencji klimatycznej w przyszłym roku. Wstępne idee są bardzo obiecujące! Prezydent przyklasnął pomysłowi Koalicji Klimatycznej, aby zrekompensować emisję gazów cieplarnianych, które zostaną wyemitowane w związku z tą konferencją i szuka sposobów na to. Mało tego, chce żeby przez cały rok w Poznaniu mówiono o problemie zmian klimatu, dlatego już od stycznia rusza program Klimat i Środowisko – seminaria, artykuły prasowe, wydarzenia kulturalne, a także kampania reklamowa. Przeczytaj więcej tu: http://www.greenpeace.org/poland/wydarzenia/polska/poznan Kiedy dojechaliśmy na miejsce, czekał już na nas kapitan Mike Fince. Oprowadził nas po statku i opowiedział jego niesamowitą historię. Pokazał nam m.in. ster pierwszego statku Rainbow Warrior, który został zbombardowany w 1985 roku przez francuskie służby bezpieczeństwa, w czasie protestu przeciw próbom nuklearnym na Atolu Murruroa. Jednak misja Rainbow Warrior na tym się nie skończyła, nowy statek co roku opływa całą ziemię, przeciwstawiając się destrukcji oceanów i nagłaśniając problem zmian klimatu. Prezydent żałował, że statek nie będzie mógł za rok wpłynąć do Poznania, bo Warta jest na to zbyt płytka!
wtorek, 11 grudnia 2007
Pierwszy tydzień bez konkretów...
Minął pierwszy tydzień negocjacji, niestety ich wynik jest rozczarowujący. Ostatnia wersja porozumienia zawiera co prawda najważniejszy cel ograniczenia emisji przez kraje uprzemysłowione o 25-40% do 2020 roku, ale tylko opcjonalnie (dokładnie opcja druga, paragrafu drugiego)! Kraje, które stwarzają problemy to Kanada i Japonia, to właśnie one przeciwstawiają się propozycji Chin i UE, żeby te cele przyjąć. Również Australia, pomimo tego, że nie dalej jak tydzień temu przyjęła Protokół z Kioto, blokuje przyjęcie esencji nowego porozumienia. Mamy więc sytuację, że na przyjazd ministrów, którzy jutro zaczynają swoje obrady, zatrzymanie niebezpiecznych zmian klimatu zostawiono jako EWENTUALNOŚĆ. Co gorsza, brak postępu w uzgodnieniu innych kluczowych elementów Mandatu Balijskiego, takich jak zatrzymanie wycinki lasów tropikalnych, czy transfer czystych technologii do krajów rozwijających się, powoduje, że ministrom pozostawiono bardzo dużo pracy! Jest poważne ryzyko, że nie zdążą się porozumieć przez następne trzy dni i opuszczą Bali bez konkretów. Czas jednak na pozytywne wiadomości. Dziś na Bali przyjechał minister Nowicki. Pomimo napiętego kalendarza znalazł czas na spotkanie z Koalicją Klimatyczną, żeby porozmawiać o przyszłorocznej konferencji ONZ w Polsce. Wynik rozmowy dobrze wróży dalszej naszej współpracy przy przygotowaniu się do tego strategicznie ważnego wydarzenia!Jutro z zapartym tchem będę słuchać wystąpienia pana ministra. Zabierze głos jako jeden z pierwszych wśród blisko 140 ministrów!
czwartek, 06 grudnia 2007
Bali - nie gotujcie planety!
To już czwarty dzień negocjacji klimatycznych na Bali i dopiero teraz znalazłam chwilę na bloga! Jestem tu po to, żeby dopingować rządy do przyjęcia Mandatu Balijskiego, czyli przepisu na ambitne porozumienie, dzięki któremu możemy zatrzymać niebezpieczne zmiany klimatu. Najważniejsze jest dla mnie stanowisko polskiego rządu. Choć wszędzie mówi się, że w kwestii ochrony klimatu Polska swoje już zrobiła, nadal jesteśmy w światowej czołówce producentów dwutlenku węgla! (w pierwszej dwudziestce). Dlatego chcemy, żeby nowy rząd w kraju postawił na odnawialne źródła energii, zaś na negocjacjach tu w Bali - poparł konkretne rozwiązania dla ochrony klimatu. Tym bardziej, że w przyszłym roku to Polska będzie gospodarzem analogicznej konferencji, więc wypada, żeby była gospodarzem odpowiedzialnym… Negocjacje toczą się w gorącej atmosferze – w końcu jesteśmy na równiku! Jest tu strasznie gorąco, a przez wilgoć w powietrzu ciężko się oddycha. 15 minutowy spacer z biura Greenpeace do centrum konferencji jest nieprawdopodobnie męczący. Wczoraj chciałam dostać się szybciej na jeden z side-eventów, więc wsiadłam na rower. Kiedy dotarłam na miejsce byłam cała mokra i przez pół godziny nie mogłam ochłonąć. Chyba jednak zostanę przy spacerach :). Na zdjęciu jestem z misiem polarnym, najbardziej popularnym członkiem delegacji Greenpeace. To on pierwszego dnia powitał polityków i wezwał do ratowania jego domu oraz całej naszej planety.
|
|